10 subiektywnych sposobów jak wyrazić miłość

Naszło mnie tak, bo dopiero co były walentynki, z Żonem obchodzimy, a jak. (On jest Żon, a ja jestem Mężą). I obudziłam się z egzystencjalną, mrożącą krew w żyłach myślą, że… czego nie wymyślę, to i tak nie będzie nic wyjątkowego. No ok, upiekłam 3 rodzaje bezglutenowych i bezlaktozowych Ciastków w kształcie serca, bo Żon lubi słodycze. Sprawiłam podarek w postaci herbat, których jest wielkim fanem i puszeczek, żeby mógł do pracy brać, bo chciał. Nawet umyłam naczynia, bo zazwyczaj on to robi, ale wiem, że mu się tego dnia nie chciało. Spędziliśmy razem miły wieczór, we dwoje, w domu (wyjście też było, ale w weekend i połączone z rocznicą – w inicjowaniu wygurażania się z domowych pieleszy to Żon wiedzie prym). Wszystko, pięknie, wzorowo, romantico, Tylko…

… no tylko, że my to robimy regularnie! :) Właśnie dlatego myśl moja poszła w kierunku różnych sposobów wyrażania miłości, bo mamy na to wiele technik. Nie jest to nic odkrywczego, są to szeroko rozpowszechnione, choć może nie zawsze uświadomione techniki, ale nabrałam ochoty, żeby je zebrać do kupy w jednym miejscu. I dlatego postanowiłam się tą refleksją podzielić tutaj z wami. A nóż się przyda? Oto więc Nylonowe sposoby na miłość:

1. Miłość przez paśnik – Najstarszy i najbardziej sprawdzony sposób wyrażania uczuć, choć może nie zawsze oczywisty, kultywowany w obydwu naszych rodzinach. Chcesz wyrazić głębię swoich uczuć? Zapewnij paśnik :) W naszych domach serio tak jest – Mama Żona nie mówi „kocham Cię, stęskniłam się, wpadnij spędzić ze mną trochę czasu”, Mama Żona mówi „Przyjdź na chwilę, zrobiłam ci kluski śląskie” :) U nas to nie jest takie mega oczywiste, bo oboje mamy różne ograniczenia żywieniowe. W moim przypadku operacja paśnik sprowadza się to do eksperymentów w kuchni, próbowania nowych przepisów i potraw, co jest też fajnym polem do kreatywności, bo oboje lubimy próbować nowych rzeczy. Nie jest to tak kurodomowo, nie gotuję regularnie, jednak jak chcę mu sprawić radość, to wiem, że dobry paśnik zawsze ją wywoła :) I vice versa, jak Żon coś ugotuje mnie, to zawsze rodzi o we mnie poczucie, że tak o mnie dba, że chyba musi mnie kochać ;)

2. Miłość przez czystość – Kontynuując kurodomowe sposoby, nie sposób nie wspomnieć o tym, co działa najlepiej na mnie – jak ktoś posprząta :) Tak właśnie, jak ktoś posprząta to znaczy, że mnie kocha, tak już mam, tak to odbieram. Te dwa sposoby o tyle fajne, że i tak się je kultywuje w codziennej egzystencji, ale zawsze można zrobić coś trochę bardziej. Na Żona ten sposób działa tylko w wypadku umycia naczyń – utarło się, że on to robi, bo po prostu robi to lepiej i dokładniej, a czasami wybitnie mu się nie chce i wtedy ja robię to „za niego”. No i ewentualnie w wypadku jak uprzątnę góry ciuchów, które spiętrzam w sypialni – ten nawyk go wkurza :)

3. Miłość przez czas – Chyba jeden z bardziej oczywistych i kultywowanych sposobów, to dzielenie ze sobą czasu, po prostu bycie ze sobą. Można ze sobą być, rozmawiać. Można być i nie rozmawiać, np ja śpię, a Żon gra na kompie. Można włożyć trochę energii w to bycie, zapalić klimatyczne lampki, świeczki, puścić muzykę (wbrew pozorom to Żon to czyni), by pobyć ze sobą. Można iść na spacer we dwoje, można utulić się po prostu jedno do drugiego i iść spać. Sposobów są miliardy i zdaje się wszystkie są wyjątkowo przyjemne:)

4. Miłość przez pasję – Dzielenie się swoim światem, unifikacja i porozumienie to chyba jeden z moich ulubionych sposobów wyrażania miłości. Fakt, że jesteśmy zbliżeni pod katem wartości, muzyki, zainteresowań – ale ie jesteśmy tacy sami. Żon natomiast uwielbia dzielić się ze mną swoimi zainteresowaniami, nierzadko jestem pod wrażeniem, jak rozległą wiedzę ma na przykład odnośnie historii nurtów muzycznych, które lubię. Jakby mi ktoś pól roku temu powiedział, że ja, Nylonowe Zęby, będę grać w gry planszowe, zachwycać się literaturą fantastyczną (nie, nie  realizmem magicznym, fan-ta-sty-ką – „Diuna” jest obłędną i głęboko filozoficzną lekturą)… zgrozo… ;) A że będę grać w RPG??? Tak tak, ten związek mnie rozwija ;) W kwestii pasji różni nas  to, że on lubi szybko zmieniać obiekt zainteresowań, ma bardzo rozległe zainteresowania – ja jak się wkręcę eksploruję daną rzecz w 100%, potrafię siedzieć godzinami nad jedną rzeczą, przez co mam tych zainteresowań mniej. Mówi, że to świetnie, bo on mnie wkręci w jakąś pasję, a potem ja uzupełniam jego wiedzę ;)

5. Miłość przez twórczość – nie wszystkie pasje da się dzielić – np. ja param się rysownictwem. Żona rysunki są przeurocze, no ale cóż – trudno, żeby Żon bez zdolności manualnych (jeno w kwestii rysunków;p) miał na to chęć. Za to bardzo pozytywnie reaguje na moje handmade’owe dzieła, zwłaszcza, jeśli może się nimi ozdobić, dzięki temu ja się mogę spełniać w swoich pasjach, a Żon jest ich idealnym odbiorcą ;) Dlatego, jak chcę mu powiedzieć, że go kocham, robię mu  np. „placionke” (takie bransoletki na rękę popularne wśród facetów i dziewcząt kilku subkultur).

6. Miłość przez dobre słowo – takie „jesteś brzydki, niczym trzy grzybki dajmy na to” ;) żartem – powiedzenie powstało, bo jak on zgadza się danego dnia być brzydki, to ja wtedy mogę być ładna ;) A już tak całkiem serio – słowo wsparcia od kogoś, z kim dzielisz życie, nawet głupie „ładnie wyglądasz”, „jesteś wyjątkowa”, „podobasz mi się”, to coś absolutnie nie do zastąpienia. U Żona pojawia się też w wersji, że coś ze świata nieożywionego mnie lubi/kocha „sweter cię lubi”, „łóżko cię kocha” etc. Tych sposobów mamy multum, nie mówiąc już o zwykłym, ludzkim wsparciu, kiedy masz jakąś niewesoła sytuację, i chcesz się wygadać, usłyszeć, że wszystko dobrze.

7. Miłość przez ofukanie – istnieje też nieco bardziej negatywny sposób wyrażania miłości – ale funkcjonuję, więc i o nim napiszę – jest to miłość przez ofukanie. Występuje głównie w sytuacjach zdrowotnych – do zdrowia mam podejście dość lightowe – np. dajmy na to wtedy, jak Żon czyści mi świeżo zrobiony tatuaż (ten kto nie miał niech wie, że higiena po jego wykonaniu to podstawa), a ja się wiercę i uciekam, a bo boli, a bo przeszkadza, a bo cośtam – i trzeba mnie postawić do pionu ;) Jak się obruszam i mówię, że nie wolno tak do mnie mówić, Żon tłumaczy, iż wie, że to nie najszczęśliwszy komunikat pod słońcem i mógł to powiedzie inaczej, ale to wynika z jego troski i moje zdrowie.

8. Miłość przez pieniądze – tak, wiem, brzmi materialistycznie, ale w końcu wszystkie kobiety to materialistki;) oboje nie mamy problemu z dzieleniem się i funkcjonujemy jako jedno gospodarstwo domowe w 2 osobach, ale jak np. Żon zbiera kasę, żeby zabrać nas na wakacje, sponsoruje mi tatuaż u najlepszego speca od mandali w mieście, kupuje podarek, to ja to odbieram „o kurde, ten facet musi mnie kochać, skoro mi to kupił”.  Wydaje mi się, że on to mniej tak odbiera, kiedy ja mu coś zasponsoruję / podaruję, że to głównie jakiś mój wdruk w głowie, ale mogę się mylić.

9. Miłość przez laszczenie – Żon z natury się laszczy – dba o siebie, dobiera sobie ciuchy i chyba paradoksalnie więcej inwestuje w swój wygląd, niż ja – ale jak chcę, żeby mu było miło, żeby się ucieszył, jak gdzieś wychodzimy – to wtedy się laszczę, chcąc tym sposobem wyrazić, że staram się dla Żona, bo jest dla mnie kimś ważnym i chcę mu się podobać :) …. ale i tak Zon mówi mi zawsze, że ladnie wyglądam- czy goła, czy wylaszczona, czy zdrowa, czy chora, czy gruba, czy chuda :)

10. Miłość przez docenienie – no i tu dochodzimy do rzeczy, która już przewijała się wcześniej w tym wpisie między wierszami, bo o to w gruncie rzeczy chodzi – żeby wyrazić, że się kogoś docenia, podziękować mu za to, że po prostu jest, za to co dla Ciebie robi, że możesz dzielić z nim swoją ścieżkę. Pod katem doceniania i akceptacji oboje dostaliśmy dzięki naszemu związkowi potężnego kopa ;) W końcu miłość, to nie pluszowy miś, ani kwiaty, a przynajmniej nie tylko i zależnie od intencji.

 

Zrobiło się długo, czas mi się kończy, a nie zdążyłam jeszcze wypisać wszystkich rodzajów wyrażania uczyć ;) Jak się spodoba i będzie chęć to dokończę w jakiejś następnej części. Oczywiście to wpis personalny, żaden poradnik, nie każdego może urzec i nie na każdego dany sposób zadziała. Ale ludzie, warto mówić sobie „kocham” na każdy możliwy sposób ;)