Coroczny Tomb Rider

Juz od jutra: Akcja Tomb Rider.
Ciotki wyciągają futra z nutrii z 1847, dziadki wskakują w seledynowy gajer ze ślubu próbując wciągnąć brzuch, matka z ojcem wyrywają z działki sąsiada kwiaty na lastryko.. znicze kupione w Tesco w maju bo taniej, wódka jest, bigos i pierogi… ma być kuzyn z Holandii co ma firmę budowlano w zasadzie nikt go nie zna ale przywiezie kawior to na stole przybędzie żywność importowana i holenderska czekolada…
Dwudniowy rajd po grobach czas zacząć:
Powązki, Brudno, Rembertów, Wólka w przerwach pańska skórka i kiełbasa z grila, a potem tradycyjna rodzinna biesiada. Rozmowy przy flakach i żytniej, wspominanie jak za prlu było dobrze i ze znów banda gamoni wybrała PIS, że znicze podrożały a na cmentarz nie można podjechać autem pod sam grób, dziadek zacznie wspominać powstanie gdzie wszystko było jasne, tam wróg a tam nasi, a dziś? Wnuczek w pełnej imersji tonie w swoim tablecie, córka Zosia 3 godzinę rozmawia przez telefon ze swoim chłopakiem, no w końcu nie widzieli się od 2 godzin, wujek Stefan z czerwonym karkiem zaczyna szukać radia z muzyką bo chce tańczyć lambade… bo przecież to oczepiny… wszyscy wreszcie milkną bo do 15 metrowego salonu wniesiono bigos, ta daaam w końcu kulminacja! i wujek Zenek wyjmuje akordeon i gra „kolorowe jarmarki” i żółty jesienny lyść” ehh czar wspomnień i refleksji jest taki uroczy i pełen czerwono białych barw:)