Dziś dzień zadumy i refleksji, oraz odzyskiwania spokoju duszy.

Dawno nie byłem już na cmentarzu u swoich bliskich, nie lubiłem chodzić na cmentarze, a już na pewno sam.
Dziś natomiast odkryłem że to zwyczajna ucieczka od własnych uczuć i emocji, że właściwie powinienem to robić i to o wiele częściej…dla siebie.

Nie ma szans iść w życie z urazami, nie przepracowanym żalem, pretensjami czy gniewem. Dziś widzę jak to istotny proces, który pozytywnie wpływa na moja transformacje i budowanie od nowa osobowości która przejdzie każdy kryzys, każdą sytuacje stresową i byle banałem już przejmować się nigdy nie będzie. Zrozumiałem ze gdyby nie taka rodzina, nie taki ojciec, czy babcia itd to ja nigdy bym nie był tym facetem z takimi doświadczeniami z takich charakterem jaki mam teraz i za to im wszystkim dziękuje z całego serca, tak samo za to ze mieli czas podzielić się własnym doświadczeniem i opowiadać mi trochę o swoim świecie, że ojciec kochał i wychowywał jak potrafił a nie tak jak bym tego sobie życzył, bo taki bagaż dostał od swojego ojca który tego nie umiał i tyle i za to jestem wdzięczny.


Cmentarz to takie miejsce na refleksje, ja się dziś patrzyłem na te groby i myślałem co grób to historia, i zdrady i błędy i wielkie cierpienie i pełne radości pełne życie i sukcesy i łzy z radości czy smutku, każda mogiła to taka historia ze nie starczyło by czasy by wysłuchać choć jednej.
Moim obowiązkiem i odpowiedzialnością jest świadome tworzenie własnej historii, pełną i nie wybrakowaną, z całym tym bagażem doświadczeń, bardzo podobnych do innych i wdzięczny jestem za to życie które mogę tylko i wyłącznie smakować przez doświadczenia, przez kontakt z natura, przez dobra relacje z samym sobą, z ludźmi, z pozamykanymi piękna klamerka miłości i wybaczenia przeszłością.


Dziś dostrzegam piękno świata, bez względu jaki jest niedoskonały, niesprawiedliwy i ile w nim zła, ale moja odpowiedzialnością jest budować własne życie na fundamencie miłości do świata, a nie gniewie, zazdrości, zawiści czy życia urazami z przeszłości, to niszczy…przede wszystkim mnie, a skoro to niszczy mnie, to tak zdruzgotany człowiek przyciągnie do siebie taką samą ofiarę i tworzą oni jeszcze większe dramaty…i w świecie jest tego co raz więcej, nie tedy droga.
Droga do świadomości i pełni życia prowadzi przez prawdę, nie ma drogi na skróty, a jeśli jest to potem kryzys będzie jeszcze bardziej bolesny niż sam skrót, a i nie jeden po takim kryzysie nie wstanie, bo co cie nie zabije, to cie nie zabije i tyle, więc nie warto.

Planowanie: dziś zaplanowałem sobie drogę na cmentarz, miałem w głowie jak gdzie i którędy…. i co i się okazuje? że objazdów aż dwa, połowa dróg po blokowanych, ze musiałem stanąć na jakimś parkingu na osiedlu i nie miałem pojęcia gdzie ja jestem, zero stresu, gps, mapy i wio do przodu. I tak wygląda życie można mieć wszystko zaplanowane, poukładane a i tak w 2 sekundy wszystko to runie i musisz umieć improwizować i szukać alternatyw i to w spokoju, wtedy nic cie nie zaskoczy, w każdym aspekcie życia czego i Tobie życzę

Dobry dzień