Konsumuje więc jestem

Pewien lekarz powiedział, że mamy już tak doskonałą technologie i stację diagnostyczną, że już nikt z gabinetu nie wyjdzie zdrowy! Mogło by się zdawać, że jest to kompletny i doskonały przepis, na sukces marketingowy. Diagnozowanie bowiem i eliminowanie defektów tudzież awarii wszelakich, zawsze bowiem łączyć się będzie z kosztami i to nierzadko wysokimi. Kiedyś słyszałem podobną anegdotę z gabinetu lekarskiego, gdy pacjent odwiedził swojego lekarza rodzinnego na kontrole, ten darmowo zalecił mu badania które wykazały kolejne defekty, które oczywiście będą wymagały leczenia.
To dygresja, tak samo bowiem jak ucieczka w arystokrację życia i jego dehumanizację sprawia, że staliśmy się zręcznie manipulowanymi klientami, którzy nie mogą sobie pozwolić na błędy i słabości.
Śmierć napędza życie. Nieśmiertelność jaką głoszą nam scenariusze kolejnych filmów science fiction, rodzi pewną pustkę w człowieku. Pogoń za kolejnymi zabawkami to iluzja uczestniczenia w życiu które jest atrakcyjne jak plakat na ulicy, które jest zdiagnozowane a nie eksplorowane. Człowiek jak mucha wpada dzień w dzień w sieć pająka niewiedzy, w pułapkę lenistwa, które utkane jest z hedonistycznego i konsumpcyjnego materiału który zastępuje edukacje. Jesteśmy w kalejdoskopie  kolejnych memów, strzępku zdań „faktów” wyjętych z kontekstu, zmyślonych cytatów ludzi którzy tych cytatów nigdy nie pisali. Bezmyślność, której należy się przeciwstawić jakimkolwiek aktem, jest aktem (skrepowanej) dobrej woli, pozornie miłym i kulturalnym, lecz na dłuższą metę prowadzącym do eskalacji stanu bezradności. Zatem niewielu może go realizować, niestety to wymaga wysiłku a wysiłek dziś zastępuje się kolejnymi gadżetami wymyślonych do zbiorowych ucieczek i wygody, do tego wielu uległo presji naśladowania innych, ot beczymy sobie i jest nam raźniej i wesoło no i trawę wspólnie można poskubać.

Bierność, to nowy konsumpcjonizm, na miarę jego środków realizowanych pod klienta i dla klienta, uszyty ze sztucznej skory dla kanapowych konsumentów gry… której nie rozumieją. Telewizja  realizuje to rozszczepienie rzeczywistości i dehumanizacje, gdzie piękni ludzie jak roboty konsumują rzeczywistość… wirtualną, a widz ma mieć nieomylne wrażenie partycypowania w procesie przynależności do starej ale nowej arystokracji w której tematem przewodnim jest wybitność jednostki przy eskalacji indywidualizmu. Sukces staje się paliwem, nową endorfiną, walutą….
Etap życia jednostki jest krótki, transformacje osobowości człowieka i modna ostatnio praca nad behawioryzmem, zawsze nieskończona… ale zdarza sie że ktoś spod tego systemu kontroli potrafi się wyrwać. Tylko ile jest tych „wybitnych” jednostek, które wyszły może nawet z hukiem z jednej iluzji i już zaczęli popadać w inną. Historia Świata, to historia jednostek nawet czasem i wybitnych, które jak mityczni tytani, niedostępni szaremu człowiekowi formułowali idee i rzeczywistość, których droga utkana sukcesami, pięknymi gestami, słowami i czynami i tak wiedzie w dół i z czasem nabierają one coraz więcej wody, która się we współczesności rozrzedza. Dzisiaj świat idei staje się coraz bardziej homeopatyczny, w stosunku 1:997. Idee są jak parawan w gabinecie chroniący naszą intymność, naszą dusze, lecz nikt się nim nie przejmuje, stał się jak wszystko, towarem na sprzedaż.