Zmiany zmiany loty kosmiczne smok i listopad

Hej.

Od kilku miesięcy robię sobie regularne porządki zarówno w domu, w głowie jak i np na takim facebooku, skąd wywalam spora ilość „znajomych” z którymi mi już nie po drodze, po raz kolejny stawiając na jakość nie ilość. Kiedyś bowiem mówiłem sobie ze nie przekroczę na tym koncie 300 znajomych co i tak jest gruba przesadą bo nie sposób mieć jakichkolwiek relacji z taka ilością osób. Podobno liczba 150 to maks który możemy ogarnąć, wiec i tak sobie ja podwoiłem.. do dziś dziwią mnie profile z 4 tysiącami znajomych, jeśli to nie profil aktora,celebryty czy muzyka to naprawdę mnie dziwi bierze, po co, na co… substytut… dobry innym razem pociągnę ten temat:)

Nic to…  postanowieniem trochę odświeżyć tego bloga. Zmienić jego formule i pisać i rzeczach bardziej przemyslanych ale mniej ocenzurowanych. Cholernie sie bowiem cenzuruje i nie rozwijam skrzydeł tego o czym chciałbym tak naprawdę pisać czy gadać . Bierze mnie również ochota na nagrywanie podcastów audio, czasem mam taki flow i nie mam gdzie spuścić tej pary, potoku myśli tak nie uczesanych ale jednocześnie majach szanse bycia wartością nie tylko subiektywną. Czasem potrafię wygenerować coś z tak dużego pułapu ze muszę otwierać spadochron i dziwie się znów sobie że po raz kolejny tak wysoko…a przecież skoro sie cięgle i systematycznie i bez końca uczę latać, to nie dziwi nic ,że i na co raz większym pułapie latam. W każdym razie z tych widoków, chętnie utkam jakiś konstrukt, które możne mieć wartość albo znamiona tejże… i skrzydła dla odbiorcy kimkolwiek jest. Krotko mówiąc mogę ci podać receptę na motolotnie z mąki, to nie dość ze polatasz, to jeszcze coś po drodze zjesz:)

 

Z kosmetyki to zacząłem od zmiany wyglądu bloga, ale tez co do treści to mam mocne przemyślenia i cholernie mam ochotę wyłaczyć wszelkie hamulce i wypuścić wreszcie smoka. Natomiast licze sie  z konsekwencjami, bo jak porzucę cenzurę to wielu ludzi sie może ostro zdziwić i zacznie po raz kolejny aktualizować mój (nowy) wizerunek który znów nie będzie pasować do aktualnych ram które posiadają. Z reszta nawet te obecne ramy często mnir bawią, sa czesto tak cholernie stare i nieaktualne. Coz zawsze sa jakieś plusy i minusy, ale myślę sobie ze nie bardzo mam ochoty budować wizerunku kogoś kim być nie chce, a który jest konsekwencją tego co robie,  robiłem albo tego czego nie robię:)

Nic to, dość pierdzielenia, za kilka dni konkret, mam bowiem duża amplitudę, spadek pewnie zaliczę za tydzień dwa czyli na wrzesień, gdzie zasypie blog melancholijnym słodkim pierdzeniem o nadchodzącej jesieni i przemijaniu… a nie to listopad.

Puszczę jakąś muzyczkę, ostatnio na moim ulubiony spotify kompletuje evergreeny.

Kocham całym sercem te kawałek… towarzyszył mi cały ten tydzień, chyba stad też impuls do powrotu na bloga i pisania :)